Wszystkie dane osobowe zamieszczone na stronie internetowej parafii są umieszczone wyłącznie za zgodą osób zainteresowanych.

  • 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 4.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg
  • 7.jpg
  • 8.jpg
  • 9.jpg
  • 10.jpg

Wyprawa do Afryki

Afryko, ziemio mych młodych lat…

W dniach od 17.9 do 2.10.2010 r. byłem członkiem delegacji diecezji tarnowskiej na uroczystość 35 – lecia pracy Sióstr Józefitek w Kongo Brazzaville. Pięcioosobowej delegacji przewodniczył ks. Bp. Wiesław Lechowicz z Tarnowa. Pozostałymi uczestnikami wyprawy byli: dziekan brzeski ks.  prałat Józef Drabik, ks. Zbigniew Pietruszka - proboszcz parafii św. Jakuba w Tuchowie i ks. dr Tomasz Atłas – delegat Episkopatu Polski do spraw misjonarzy. Dla ks. Biskupa Wiesława i dwóch proboszczów (z Brzeska i Tuchowa) był to pierwszy wyjazd do Czarnej Afryki.

Wzięliśmy udział w obchodach 35 rocznicy pracy Sióstr św. Józefa w Kongo połączonej ze ślubami wieczystymi 4 sióstr afrykańskich. Na uroczystość Sióstr w Brazzaville przyjechał z sąsiedniego kraju Konga Demokratycznego O. Jan Smaluch – rodak uszewski od 30 lat ewangelizujący w Kinszasie.

Następnie odwiedziliśmy parafie,  gdzie pracują i gdzie dawniej pracowali tarnowscy misjonarze. Najpierw Brazzaville – stolica – tam od 13 lat pracuje ks. Bogdan Piotrowski z Wojnicza ( 20 lat w Kongo). Parafia pod każdym względem bardzo prężna. Następnie udaliśmy się w kierunku zachodnim poprzez parafie Missafu, Minduli, Lulombo do Niangi. W Nianga byłem proboszczem w latach 1993-96.  A na tamtym terenie pracowałem z ks. Marianem Pazdanem 10 lat. Wracaliśmy  przez Kmbangu do Luwaku, gdzie Ks. Marian Pazdan ( misjonarz w Kongo od 1985 r.) buduje Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Ks. Marian jest dobrze znany w parafii Uszew, bo od 2002 roku przyjeżdża co dwa lata i głosi kazania, zbierając środki na działalność misyjną. Widzieliśmy ogrom pracy, jaką wykonał w ostatnich latach. W 3 lata wybudował nową misję w Kimbangu i przekazał ją kapłanowi kongijskiemu. Teraz od 3 lat podjął się wielkiego dzieła i dobrze Mu to idzie dzięki ofiarom, jakie zbiera podczas urlopów. Jeszcze dużo trzeba, aby dokończyć dzieła. Najważniejsze, że kult Bożego Miłosierdzia zaczyna się rozwijać i pielgrzymi licznie przybywają do tego miejsca, aby się modlić. Nie mogło zabraknąć nawiedzenia grobu misjonarza męczennika Ks. Jana Czuby w Lulombo. Jak sam pisał kilka dni przed śmiercią pozostał tam do końca. Jest jakby strażnikiem ziarna zasianego na kongijskiej ziemi przez polskich misjonarzy.

Udaliśmy się też tam, gdzie w 1973 r. zaczynali pracę pierwsi misjonarze tarnowscy ( ks. Stanisław Jeż, Ks. Stanisław Łacny i Ks. Wojciech Mach) – do Oyo. Obecnie pracuje tam Ks. Józef Piszczek wraz z siostrami Józefitkami. Po drodze zatrzymaliśmy się w Gamboma też naznaczonej 30 - letnią pracą naszych kapłanów. Obecnie pracę tę kontynuuje ks. Tomasz Kania. Towarzyszą mu też siostry Józefitki. Udało nam się dojechać na równik w Makua.

Podróż – wyprawa przebiegła szczęśliwie. Dla mnie byłego misjonarza w Kongo, była szczególnie ważna – odnowiła i pogłębiła miłość do tego biednego, ale jakże niezwykłego pod wieloma względami ludu afrykańskiego. Pozostali uczestnicy tej wyprawy na pewno też nie zapomną nigdy tych niezwykłych spotkań z tamtejszymi ludźmi nie tylko z okazji mszy świętych, ale i innych zdarzeń. Bogu niech będą dzięki za te przeżycia i za to, że jestem znów w Uszwi.

Ks. Jan Kudłacz – proboszcz w Uszwi

 

Zobacz więcej zdjęć...

Zobacz reportaż z wyprawy...