Wszystkie dane osobowe zamieszczone na stronie internetowej parafii są umieszczone wyłącznie za zgodą osób zainteresowanych.

  • 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 4.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg
  • 7.jpg
  • 8.jpg
  • 9.jpg
  • 10.jpg

Święcenia kapłańskie w Kinshasie

Parafia św. Franciszka Ksawerego, gdzie obecnie pracuję stała się prawie katedrą zgromadzenia, ponieważ od paru lat odbywają się w niej co roku święcenia diakonatu oraz święcenia kapłańskie naszych współbraci. W tym roku było zupełnie inaczej. W czasie wizyty prowincjała Camille zostałem poinformowany, abym był przygotowany na święcenia kapłańskie o większym zasięgu i przygotował kościół. Mimo że kościół jest duży /ok.1000 miejsc siedzących/ wszystko wydaje się małe dla tylu wiernych, którzy towarzyszą kandydatom z ich parafii. Pierwszym problemem, jaki się wyłonił to parking. Ten znajdujący się na terenie parafii mógł pomieścić 100 samochodów, a gdzie reszta....... Z radą parafialną zadecydowaliśmy, że odpowiedzialni za parkowanie na parafii dają pierwszeństwo: przełożonym zakonnym, ich kandydatom do diakonatu i kapłaństwa oraz ich rodzinom, pozostali niech szukają miejsc na zewnątrz parafii. Godzinę przed święceniami nasz zaprogramowany porządek na parkingu nie zadał egzaminu, ponieważ przyjechało bardzo dużo kapłanów ze zgromadzeń kandydatów do święceń. Byliśmy przygotowani na ok.60 kapłanów a przybyło ponad 100, więc nastąpiła całkowita blokada parafii. Takich święceń jeszcze nigdy nie przeżyłem, co za manifestacja wiary..... Okazało się, że samochody gości zablokowały na parę godzin wszystkie ulice w sąsiedztwie parafii do 2 km.
Cała ceremonia święceń trwała ponad pięć godzin i nikt nie czuł się ani zmęczony ani znudzony. Po Mszy Św. każda parafia składała gratulacje nowo wyświęconym kapłanom na zewnątrz kościoła, tak że wyglądało to jak jarmark duchowy. Oczywiście tej ceremonii towarzyszyła tradycyjna orkiestra: bębny, grzechotki i gra na rogach, bo muzyka towarzyszy na każdym etapie życia, nawet na pogrzebie tańczą wokół trumny przy dźwiękach tam-tamów. Mimo wielkiego zatłoczenia wszyscy radośnie opuszczali naszą parafię towarzysząc neoprezbiterom do parafii pochodzenia. Wśród wyświęconych kapłanów jeden został przeznaczony jako wikariusz w mojej parafii.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich miłośników misji.

O. Jan Smaluch RDC