Wszystkie dane osobowe zamieszczone na stronie internetowej parafii są umieszczone wyłącznie za zgodą osób zainteresowanych.

  • 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 4.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg
  • 7.jpg
  • 8.jpg
  • 9.jpg
  • 10.jpg

25 lat pracy misyjnej Ojca Jana Smalucha

W tym roku mija ćwierć wieku działalności misyjnej naszego Rodaka Ojca Jana Smalucha w Demokratycznej Republice Konga. Z tej okazji 28 września 2008 r. w parafii św. Franciszka Ksawerego, gdzie O. Jan pełni funkcję proboszcza została odprawiona Msza św. dziękczynna przy udziale kapłanów Kongijczyków, których O. Jan wychował albo posłał do seminarium, m.in. Ojca Alain Mpasi z parafii św. Fryderyka i Ks. Marka Bindungwa z Parafii św. Atanazego. Rada parafialna przygotowała przyjęcie, na które przybyli Ambasador RP w Kinshasa z małżonką, reprezentanci poszczególnych komisji i ruchów w parafii oraz siostry ze zgromadzenia św. Józefa z Turynu, a także siostry z Zakonu Najświętszych Serc zamieszkałe na terenie parafii. Jubileusz to okazja do wspomnień. Tak znajomość z O. Janem wspomina O. Alain, były kościelny z parafii św. Fryderyka:
Poznałem O. Jana Smalucha na parafii, gdzie pełnił posługę duszpasterską jako proboszcz. W tym czasie był młody i dzielny o smuklej sylwetce i pięknych czarnych włosach. Lubił bardzo dużo pracować i patrzył miłym okiem na tych, którzy się poświęcali z duszą i ciałem. O. Jan swą miłością ogarniał wszystkich a zwłaszcza biednych i opuszczonych. To jest człowiek humoru z talentu i z natury. Nie miał łatwego zadania, lecz z wielką radością prowadził i wskazywał kierunek- co jest dobre, prawdziwe przez osobisty przykład. Prostym sposobem bycia głosił wiarę. Wartości Jego charakteru to dyspozycyjność dla innych, fascynująca prostota i świadczenie o tym, co jest najważniejsze. Jednym słowem O. Jan stał się prawdziwym Kongijczykiem o sercu ojca rodziny.
Czcigodnemu Jubilatowi, życzymy zdrowia oraz potrzebnych łask Bożych w trudzie budowania i umacniania Kościoła kongijskiego.

Nsango ya Kinshasa - Wiadomości z Kinshasy

 

Ćwierć wieku w R.D.C.

 

Drodzy Przyjaciele misji!

Dziękuję Bogu za ćwierć wieku w RDC. Jest to dla mnie okazja do radości, bo kiedy przybyłem do tego wielkiego kraju, zastałem 3 kapłanów miejscowych w archidiecezji, a dziś widać naocznie wielką żywotność lokalnego Kościoła. Mimo niestabilności i wszelkich kryzysów ciągle jestem i... trwam... aż... Byłem świadkiem systemu totalitarnego, a nawet przebywałem 24 godziny w więzieniu. Przeżyłem agresję na moją osobę, o której prasa pisała, że byłem zamordowany. Ostatnia wojna z 1997r. mocno utkwiła mi w pamięci: były sytuacje bardzo groźne dla cudzoziemców. Nawet miejscowa telewizja ostrzegała, że ostatni samolot odlatuje o tej i tej godzinie, a ci którzy zostają, czynią to na własną odpowiedzialność. Byłem mocno przekonany, że moje miejsce jest tutaj, by służyć tym, którzy najbardziej tego potrzebują. Mocna wiara i ufność w Opatrzność Bożą pozwoliły mi pokonać fale trudności i wyjść cało nieraz z bardzo trudnych sytuacji. Na początku mojej pracy miałem duże problemy z adaptacją do klimatu. Malaria, która nawiedzała mnie często "dbała" o moją sylwetkę, ważyłem 62 kg i wyglądałem jak "patyk". Były obawy, czy nie odesłać mnie do kraju. Następnie przejście z Kościoła białego do "czarnego", afrykańskiego z jego inkulturyzacją kosztowało wiele. Musiałem zapomnieć o swoich korzeniach i zacząć myśleć, działać i modlić się jak Oni. Nigdy nie przypuszczałem, że można tak mocno się zakorzenić i czuć się bez kompleksów w kraju, który jest oddalony o 10 tys. km od Ojczyzny.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich moich Rodaków oraz przyjaciół misji z prośbą o modlitwę.


O. Jan sscc