Wywiady

wywiady

Jubileuszowe wspomnienia

rozmowa z Ks. Kanonikiem Jerzym Rudnikiem

 

  • W czerwcu obchodzi Ksiądz Kanonik złoty jubileusz kapłaństwa, jaki był początek tej drogi?
    Moje powołanie kapłańskie zrodziło się w czasie wojny, w szkole podstawowej pod wpływem czytania książek religijnych, wypożyczanych w bibliotece w Jasieniu, szczególnie utworu Franciszka Trochu "Proboszcz z Ars" o Janie Marii Vianney'u. Byłem także ministrantem. Duże znaczenie miało życie religijne moich rodziców. Tata często zabierał mnie do kościoła w niedzielę i dni powszednie na roraty i inne nabożeństwa. Najważniejsza była jednak łaska Boża.


  • Wspomnienia z dzieciństwa?
    Przed wojną i w czasie wojny mieliśmy w domu bardzo ciężko. Nie było wystarczającej ilości jedzenia dla tak licznej rodziny. Mama udzieliła kromkę chleba i koniec. Suszyło się oskrobiny z ziemniaków i mełło na mąkę. W czasie wojny Niemcy mieli mnie wywieźć na roboty do Niemiec, ale stwierdzili, że jestem jeszcze za mały i zostawili. Spokoju jednak nie dali. Musiałem chodzić piechotą przez Porębę do budowy okopów w Chronowie aż do 1944r.
  • Znaczna część kapłańskiego życia Księdza Kanonika przypadła na lata komunizmu. To był zapewne trudny okres pracy duszpasterskiej?
    Przed każdym księdzem w tamtych czasach piętrzyły się trudności. Zaraz po świeceniach w 1955 r. Urząd Wyznaniowy nie udzielił mi pozwolenia na objęcie stanowiska wikarego w Łężkowicach mimo skierowania przez Kurię Diecezjalną w Tarnowie. Przebywałem więc u rodziców w Jasieniu. Sprawę udało się załatwić po sześciu miesiącach przy pomocy 2 litrów miodu z pasieki księdza proboszcza tamtejszej parafii. W 1961 r. po usunięciu religii ze szkół wydano zakaz jej nauczania poza kościołem. Pamiętam, że przez 3 lata uczyłem religii w remizie w Ostrowie (par. Wierzchosławice). Przychodziły kary pieniężne, groźby więzienia, żądania opuszczenia lokalu. Wszystko lekceważyłem i zwyciężyłem. Kary nie zostały zapłacone, a i mnie do więzienia nie wzięli. Jak każdy ksiądz miałem założoną swoją teczkę, w której gromadzono informacje na mój temat. To były niełatwe czasy.
  • Doświadczył Ksiądz zapewne usuwania krzyży ze szkół?
    W 1956 r. pozwolono księżom na nauczanie religii w szkołach, aby uspokoić wrogie nastroje wobec władzy. Po moim przyjściu do szkoły w Targowisku (par. Łężkowice) kierowniczka wzięła mnie na prywatną rozmowę i powiedziała, że "owszem będzie ksiądz uczył religii, ale powinien wpłynąć na ludzi i dzieci, aby bez trudności można było usunąć wszystkie krzyże ze szkoły". Odpowiedziałem, że nie po to przyszedłem do szkoły, żeby krzyże usuwać... Od razu powstała napięta atmosfera, ale krzyże pozostały.
  • Jak wspomina Ksiądz Kanonik okres swojego probostwa w Uszwi?
    Obejmując parafię w Uszwi, musiałem się zająć 14 hektarowym gospodarstwem, opłacać podatki. Byłem gospodarzem jak każdy inny. Pracowałem w polu. Trzeba było to godzić z obowiązkami duszpasterskimi. Wiele inwestycji w parafii jak chociażby remont plebanii w 1973 r. wiązało się z pokonywaniem licznych trudności. Na pozwolenie instalacji ogrzewania w kościele czekałem 3 lata. Wymagało to wiele zachodu.
  • Patrząc z perspektywy 50 lat, jakie zmiany dostrzega Ksiądz w Kościele jako wspólnocie ludzi wierzących?
    Dawniej katolicy byli mniej świadomi, ale pobożniejsi. Nie było telewizji. O tym, co usłyszeli w niedzielę na kazaniu, rozmawiali cały tydzień i pamiętali. Dzisiaj nie wiedzą już na drugi dzień. Jest to następstwo destrukcyjnego wpływu mediów, które deprawują szczególnie młodzież, pokazując złe wzorce. Ktoś powiedział, że telewizja to "diabelska ambona w każdym domu".
  • Życiowe pasje?
    Kiedy byłem wikarym w czasie wakacji podróżowałem autostopem z mapą w ręku: Szczecin, Suwałki, Przemyśl, Bieszczady... Zjeździłem całą Polskę. W 25 rocznicę kapłaństwa już jako proboszcz parafii Uszew odbyłem podróż do Ziemi Świętej, Grecji, Egiptu i Włoch. W Watykanie spotkałem się z Janem Pawłem II. Pamiętam, że podczas krótkiej rozmowy Ojciec Święty powiedział, że Uszew jest mu znana. Zawsze lubiłem czytać książki przygodowe, teraz czytam przede wszystkim dzieła historyczne. Ponadto spacery i kontakt z przyrodą.
  • Jaką dewizą powinien kierować się każdy kapłan?
    Chwała Boża, zbawienie ludzi i własne uświęcenie.
Rozmawiała: Teresa Czesak